Kalendarium ludobójstwa - WRZESIEŃ 1946

   1 września:    We wsiach Jamna Dolna  Jamna Górna pow. Dobromil: „1 września w lesie broniewskim w walce z UPA zginęło 10 żołnierzy WP. Pojawiają się także informacje, że tego dnia na terenie Jamny Dolnej i Górnej w walce z UPA polegli następujący żołnierze WP: ppor. Władysław Biesiada, ur. 1917, kpr. WP Wojciech Gałaś, ur. 1921 r., szer. Stefan Karasz, ur. 1922 r, szer. Jan Oblizajek, s. Kaspra, ur. 1922 r., szer. Zygmunt Pretkowski, s. Stanisława, ur. 1922 r., szer. Józef Sikora, s. Antoniego, ur. 1924 r., szer. Franciszek Warwiński, s. Zygmunta, ur. 1922 r. Wszyscy zabici zostali pochowani w Baligrodzie.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 241)

We wsi Uhnów pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 2 żołnierzy WP.

   4 września: 

W mieście Jarosław woj. rzeszowskie ma grób żołnierz WP Zacharczuk Tadeusz ur. 1924. który zginął z rąk UPA 4 IX 1946 we wsi Cieplice.

  W nocy z 4 na 5 września: 

Na stacji kolejowej we wsi Nowa Grobla pow. Lubaczów sotnia "Tuczy"  zabiła jednego Polaka, pracownika straży kolejowej oraz zarekwirowała 9 koni, 2 krowy i 7 świń.

  6 września: 

W mieście Jarosław woj. rzeszowskie ma grób Józef Machała ur. 1914, który zginął z rąk UPA.

We wsi Siedliska pow. Brzozów upowcy obrabowali i spalili gospodarstwo polskie oraz zamordowali 3-osobową rodzinę polską o nazwisku Chodocki. 

Czytaj więcej...

Wiedziałam, że nadchodzi śmierć

Urodziłam się 3 marca 1937 r. Mieszkałam w Pustomytach. To taka kolonia na trasie między Horochowem a Łuckiem, w powiecie horochowskim, w dawnym województwie wołyńskim. Jeśli dokładnie pamiętam, były tam 22 domy. Mam dwie siostry: starszą o półtora roku Wandę i młodszą o cztery lata Krystynę; obie żyją do dziś. Moi rodzicie mieszkali w Pustomytach od wielu lat, wybudowali tam dom. Zajmowali się rolnictwem, mieli własne gospodarstwo. I jeszcze – w domu – taki typowy wiejski sklep: szwarc, mydło i powidło; tak się mówiło na asortyment, jaki tam był. Pamiętam nasz dom doskonale. W ogóle pamięć mi służy. Między innymi wciąż pamiętam, jak mama przyjechała ze szpitala z moją młodszą siostrą. Mogę odtworzyć całe wnętrze domu, gdzie były okna, obrazki, meble. Pamiętam też, że był otoczony kwiatami i słonecznikami. Naprzeciwko nas, po prawej stronie drogi, która biegła z zachodu na wschód, mieszkała Żelczykowa. Była Ukrainką, moi rodzice się z nią przyjaźnili. Dalej mieszkali Karawańscy, też Ukraińcy. Mieli córkę Julkę, dziewczynkę w moim wieku, zawsze się razem bawiłyśmy. Po naszej stronie drogi, obok nas, mieszkał Grabarczuk; dalej z prawej – Anna Kowalczyk, której mąż był leśniczym. Jeszcze dalej stał wiatrak. W kolejnych domach mieszkały między innymi dwie czy trzy rodziny Czechów. Zwykła wieś, jakich na Kresach wiele. U mojej mamy najczęściej bywała Kowalczykowa, która miała córeczkę Basię w wieku mojej młodszej siostry oraz dwoje dorosłych dzieci: Tadeusza (17 lat) i Stasia (19 lat). Mieszkali w niewielkim, dwupokojowym domu. Od wiosny do jesieni w jednym z pokoi zawsze stał ubrany ołtarz. Wszyscy schodziliśmy się do Kowalczyków, głównie na nabożeństwa majowe, bo do kościoła było daleko, jakieś dziesięć kilometrów. Poza tym w czasie wojny, zwłaszcza gdy zbliżał się 1943 r., chodzenie po okolicy było coraz bardziej niebezpieczne. Bo naszą wieś ominęło zarówno wejście Sowietów, jak i Niemców. Żadnych samolotów, czołgów, dział, nawet żołnierzy.

Czytaj więcej...

SZLAK BOJOWY 27 DYWIZJI PIECHOTY WP -1939R.

Mobilizacja alarmowa Dywizji dowodzonej przez gen. bryg. Juliusza Drapellę została przeprowadzona 14-16 sierpnia 1939 r. Zgodnie z planem mobilizacyjnym stanowiła wraz z 13 DP Korpus Interwencyjny. 17-18 sierpnia została przerzucona transportami kolejowymi do rejonu Bydgoszcz-Inowrocław, a następnie przesunięta 24-27 sierpnia na płd.-zach. od Starogardu Gdańskiego. Po rozwiązaniu Korpusu Interwencyjnego dywizję podporządkowano Armii "Pomorze" gen. Władysława Bortnowskiego. 1 września dywizja otrzymała kolejno rozkaz marszu do rejonu Torunia, a następnie współdziałania z 9 DP w kierunku Sępolna. Wieczorem ponownie zmieniono rozkaz, nakazując marsz na Toruń. 2 września dywizja przebijała się przez linie niemieckie pod Świekatowem (50 Pułk Piechoty) oraz Tuszynami (23 i 24 pp). 3 września została odcięta od reszty Armii "Pomorze". W ciężkich bojach pod Terespolem Pomorskim i Świeciem odłączyły się od głównych sił dywizji 50. pp, który następnie w lasach pod Wierzchucinem został rozbity wraz z 9 DP oraz częściowo 24 pp i 27 Pułk Artylerii Lekkiej. Pozostała część dywizji dotarła do Kanału Bydgoskiego 4 września, gdzie zajęła pozycje obronne. 5 września skierowana została do rejonu Torunia i przesunięta do odwodów Armii "Pomorze" celem reorganizacji. Od 6 września przebiegała reorganizacja dywizji. W jej skład włączono: 208 Pułk Piechoty (rezerwowy z Inowrocławia), Batalion ON "Starogard" oraz 48 i 68 Dywizjony Artylerii Lekkiej. W ten sposób uzupełniono 23 Pułk Piechoty i odtworzono 24 Pułk Piechoty. W nowym składzie dywizja zabezpieczała Toruń od zachodu. Utworzono Grupę Operacyjna gen. J. Drapelli w składzie 27 Dywizja Piechoty, improwizowany pułk Pomorskiej Brygady Kawalerii i inne mniejsze oddziały z zadaniem osłony odwrotu głównych sił Armii "Pomorze" w kierunku Warszawy.
Czytaj więcej...

Na pohybel Lachom, uniatam i Żydam

Hajdamacczyzna, koliszczyzna – o niej bowiem mowa – poczęła się w zasadzie zimą 1768 r., ale sama rzeź sroga w okresie od maja do lipca tego roku. Właśnie w mroźną noc kresowej zamieci śnieżnej przybył do monasteru mortoneńskiego kowal Maksym – zwany Zalizniakiem (Żeleźniakiem), dawniej brat posługujący w tymże klasztorze, potem ataman siczowy – z kilku innymi Kozakami, aby w monasterze za swoje grzechy czynić pokutę. Był to stary zwyczaj zaporoski. Melchizedek uznał to za zrządzenie losu i zdawał się na Kozaków czekać, a może rzeczywiście czekał. To drugie stwierdzenie wydaje się bliższe prawdy. Być może opat listownie wezwał Żeleźniaka, kreśląc przed nim jakieś atrakcyjne miraże, które różniły się od monotonii życia na Siczy. Świadczyć o tym może napływ do klasztoru coraz większej liczby Kozaków, tak że przed Wielkanocą było ich już około 150. Oni to na wiosnę 1768 r. zbudowali w obrębie monasteru dwie szopy, z których każda mogła pomieścić 1000 koni. Taki był początek dzieła, do którego przez lata całe cierpliwie zmierzał Melchizedek. Czekał tylko na odpowiedni moment. Za taki właśnie sprytny mnich uznał zawiązanie konfederacji barskiej, która głosiła, że jej celem jest obrona wiary katolickiej i Kościoła przeciw uchwałom sejmu (1768 r.), dającym równouprawnienie polityczne i religijne dyzunitom i katolikom. Zatem opat dyzunicki, wszczynając bunt, zdawał się stawać w obronie postanowień sejmowych. Niewiele z tego i tak czerń hajdamacka rozumiała, jej wystarczyło nośne hasło: „rizaty Lachiw i Zydiw” i z takim hasłem właśnie Melchizedek wystąpił, a na wodza pospólstwa wybrał właśnie Maksyma Żeleźniaka, przekonawszy go, że nie tylko dobro cerkiewne wymaga krwawej rozprawy z Lachami, unitami i Żydami, ale że taka jest wola „najjaśniejszej imperatorowej”, którą zakonnik-hipokryta zwał „najcnotliwszą kobietą”, jaką zna historia ludzkości.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud6.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 977 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
11727312