ODPUST OTWOCKIEJ MADONNY RODEM Z WOŁYNIA

We wtorek 8 września, święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W tym dniu przeżywamy w naszej Parafii dzień Matki Bożej Swojczowskiej – Patronki Otwocka. Podczas Mszy św. o godz. 10.oo będziemy modlić się w intencji pomordowanych na Wołyniu w 1943 roku oraz w intencji ich rodzin. Po Mszy św. ponowimy akt zawierzenia naszego miasta Matce Bożej Swojczowskiej.  (http://apaulo.org.pl/) Przypomnijmy, że ikona Matki Boskiej Swojczowskiej liczy sobie ponad 400 lat. Ten siedemnastowieczny obraz pojawił się w Otwocku dopiero w 1944 r. za sprawą żołnierzy 27 WDP AK. Znajduje się on w bocznej kaplicy kościoła św. Wincentego a’Paulo przy ul. Kopernika 1, dawnej nazywaną Kaplicą Chrztu Polski. Obraz namalowany na desce i pochodzi z XVII lub XVIII w. Legenda głosi, że pod koniec XVI lub na początku XVII w. na wołyńskiej lipie ukazała się Matka Boża z Dzieciątkiem na ręku i przemówiła do trzymających w lesie wartę żołnierzy tymi słowami: „Módlcie się i czuwajcie”. Wypowiedziane przez Matkę Bożą słowa zapadły tak głęboko w pamięć i serca ludzkie, że stały się hasłem przy kolejnych zmianach wart. Na pytanie wartowników: „Kto idzie?”, zmieniający odpowiadali: „Swój”, na co warta potwierdzała: „Czuwaj”. Z czasem ze słów „swój” i „czuwaj” powstała nazwa osady Swojczów, położonej koło Włodzimierza Wołyńskiego. W miejscu, gdzie ukazała się Matka Boża, miejscowa ludność powiesiła na drzewie obraz, który wkrótce zasłynął licznymi cudami. W czasie gdy obraz znajdował się w Swojczowie mówiono że jest to wołyńska Częstochowa. Na każde większe święto maryjne przybywały do niej liczne pielgrzymki z całej diecezji łuckiej. Szczególnie uroczyście obchodzono święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15.VIII.) i święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (8.IX.). W 1943  r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, dwukrotnie próbowały  zburzyć kościół z cudownym obrazem, ale dopóki przebywał on w środku to mury nawet nie drgnęły. Dopiero gdy ukraińskie kobiety przeniosły go do cerkwi, to kościół został wysadzony w powietrze. W tym też czasie nacjonaliści ukraińscy wymordowali większość ludności polskiej w Swojczowie i w okolicach. Z cerkwi obraz odebrał ksiądz Stanisław Kobyłecki, który wraz z ocalałymi Polakami i przy pomocy żołnierzy niemieckich, przewiózł go do kościoła we Włodzimierzu Wołyńskim.

Czytaj więcej...

Mord inteligencji polskiej w Krzemieńcu przez Niemców i Ukraińców w latach 1941-43

W latach 1922-39 działało w Krzemieńcu na Wołyniu słynne Liceum Krzemienieckie. Zostało ono zsowietyzowane podczas pierwszej sowieckiej okupacji Krzemieńca (całych Kresów) przez Związek Sowiecki (IX 1939 – VI 1941). 22 czerwca 1941 roku Niemcy napadły na dotychczasowego swego największego sojusznika - Związek Sowiecki. Krzemienic zajęły wojska niemieckie 2 lipca 1941 roku. Wkrótce potem przybyła do miasta hitlerowska Einsatzgruppe C, która na podstawie listy sporządzonej przez nacjonalistów ukraińskich, którym przewodził Iwan Miszczena, aresztowała sporą grupę przedstawicieli polskiej inteligencji, wśród nich wielu nauczycieli przedwojennego Liceum Krzemienieckiego. Aresztowanych uwięziono w Domu Społecznym, gdzie byli torturowani przez Sonderkommando i milicję ukraińską. Następnie w dniach 28-30 lipca 1941 roku wyprowadzono około 30 osób i rozstrzelano pod Górą Krzyżową.

Zidentyfikowano następujące ofiary: mgr Joanna Kopcińska, nauczycielka, harcmistrzyni; mgr Franciszek Mączak, nauczyciel; mgr Bolesław Młodzianko, nauczyciel; dr Zdzisław Marceli Opolski, nauczyciel; mgr Helena Paliwodzianka, nauczycielka, harcmistrzyni; mgr Janina Poniatowska, nauczycielka, harcmistrzyni; mgr Ludwik Zawalnicki, nauczyciel; Jan Targoński, nauczyciel; Edmunt Żeromski, adwokat, członek Zarządu Liceum Krzemienieckiego; mgr Stefan Górecki, przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego; inż. Bolesław Sokołowski; Irena Górecka, studentka; Czesław Górecki, student; Franciszek Dorożyński, dyrektor banku; Piotr Moczulski, prawnik; Konstanty Ejsmund; Stanisław Brudziński; Ludomir Łoziński; Gustaw Wawrzyszak. Zwłoki zakopywała grupa przypędzonych do tego zadania Żydów.

Nacjonaliści ukraińscy dalej polowali na ukrywających się przedstawicieli polskiej inteligencji, przyczyniając się do późniejszego aresztowania m.in. Marii Zdobnickiej (rozstrzelana w więzieniu krzemienieckim w grudniu 1941 r.) oraz zamordowali sami 20 listopada 1943 roku Zofię Sierżycką; obie były przed wojną także nauczycielkami Liceum Krzemienieckiego.

Czytaj więcej...

Polskie dzieci – ofiary ukraińskiego ludobójstwa

 Poniżej przedstawiony został zaledwie krótki zarys tragedii polskich dzieci, które padły ofiarą  ukraińskiego ludobójstwa w latach 1939 – 1946. Pełnego opracowania w tym zakresie dokonała dr Lucyna Kulińska w 3 tomach książki „Dzieci Kresów” (Tom 1 Warszawa 2003; tom 2 Kraków 2006; tom 3, Kraków 2009). Bestialsko zamordowanych zostało prawdopodobnie około 40 tysięcy polskich dzieci – nikt już nie policzy ich dokładnie, nie opisze ich bólu i bólu ich rodziców będących często świadkami ich męczeńskiej śmierci – zanim sami zostali zamordowani. A według ukraińskich faszystów była to „wojna polsko-ukraińska”, dzieci te, w tym niemowlęta, były więc żołnierzami walczącymi po polskiej stronie. Ich oprawców czczą podczas różnych uroczystości wołając „chwała bohaterom”, „chwała herojom”! 

 W nocy z 17 na 18 września 1939 roku we wsi Sławentyn pow. Podhajce bojówka OUN ograbiła i spaliła zagrody polskie mordując 85 Polaków. Przejmujące wspomnienia Anny Kozieł ze wsi Sławentyn pt. „Rąbali nas jak kury na klocu…” spisała Magdalena Kolatowska (wnuczka świadka). Jej 20-letnia wtedy prababcia Anna Holchauzer z domu Buczek z mężem, rodzicami, rodzeństwem i dwójką małych dzieci, 3-letnią Janinką i 5-letnim Bolkiem, mieszkała w jednym z bogatszych gospodarstw w Sławentynie.  „Ja mamę wyciągałam przez okno, a córeczkę zostawiłam na chwilę samą. W czasie gdy ją wyciągałam, Ukrainiec przyleciał i wbił mi widły w tył głowy. Od razu upadłam i już byłam jak nieżywa. /…/ I ja leżałam tam do rana nieżywa. Nic nie czułam. Jak ta dachówka zaczęła strzelać, bo się paliła, to ja się zerwała. Ja się przebudziła. Włosy miałam poszarpane. Cała we krwi. Przedtem byłam ubrana, a obudziłam się w samej tylko koszuli. A miałam taką ładną spódnicę, haleczkę. Nie było tego... I ja próbuję się podnieść, ale nie mogę. Cała we krwi i błocie. I męczę się, ale coś mi mówiło cały czas: »Wstań!, Wstań!«. To dzieciątko, moja córeczka, wstała, ona już… oczy miała wybite. I w ogóle tak pokaleczone dzieciątko. Ono, biedactwo, za te rany się trzymało. /…/ W końcu, za czwartym razem, wstałam. Taka pobita... Cała głowa we krwi, w głowie szumiało. Pod żebro mi wbili widły, prawie do serca, gwizdało mi tam, taka dziura była. Do dzisiaj jest blizna. Idę i patrzę – moja mama leży. Podchodzę do niej, próbuję podnieść. Ciepła jeszcze była. Tak się męczyłam, żeby ją podnieść. W końcu padłam koło niej – opowiada dalej. – A tam w górze taki las kupił Muszyński i chłopak się przechował, i krzyczał do mnie: »Pani Holchauzerowa! Niech pani ucieka!

Czytaj więcej...

KALENDARIUM LUDOBÓJSTWA ROK 1945 SIERPIEŃ

   W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1945 roku:

W miasteczku Baligród pow. Lesko  upowcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę. Meldunek z posterunku MO, który zaatakowany przez UPA obronił się tracąc jednego zabitego i jednego rannego podał, że zamordowanych zostało kilkunastu Polaków, w tym Maria Głogowska, „która na pytanie bandyty, kim jest, odpowiedziała: Jestem Polką” (Stanisław Żurek: UPA w Bieszczadach, Wrocław 2010, s. 72). 

We wsi Hoczew pow. Lesko  UPA zamordowała 5 Polaków oraz uprowadziła z posterunku MO 5 milicjantów oraz mieszkankę Hoczwi – Józefę Latusek. Według ukraińskich danych zginęło 2 milicjantów, a do niewoli wzięto sześciu i sekretarkę. (Żurek..., s. 73).

 1 sierpnia:

W wsi Wola Michowa pow. Lesko UPA zamordowała milicjanta Mieczysława Kłosowicza.

  4 sierpnia: 

We wsi Łastówki pow. Drohobycz banderowcy zamordowali Karolinę Woźny.

We wsi Sielnica pow. Przemyśl Ukraińcy z SKW uprowadzili i zamordowali 2 Polaków. „Kurasz Jan, ur. 17.06. 1892 r., miejscowy sołtys, został związany drutem kolczastym i wrzucony żywcem do studni w Bachórzem” (Siekierka..., s. 724, lwowskie).

  6 sierpnia:  

W leśnictwie Balnica nadleśnictwo Komańcza pow. Lesko został dotkliwie pobity przez banderowców, a następnie zabrany do lasu, skąd nie wrócił, gajowy o nazwisku Łazoryszczak (podawany czasami jako Ryszard Łazo), jego dom splądrowano i doszczętnie ograbiono. (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium +le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf).  

  7 sierpnia:  

We wsi Szczerbanówka pow. Lesko  upowcy zamordowali Piotra Fesia oraz 32-letniego rolnika Marcina  Kozickiego.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp11.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 425 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
10244208