Bezimienni nauczyciele zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich: prośba o pomoc.

 Poniżej znajduje się lista 62 miejscowości , gdzie zostali zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich polscy nauczyciele, którzy występują jako ofiary anonimowe NN. Zwracam się o pomoc w ustaleniu ich imion i nazwisk. Ci wspaniali polscy patrioci w pierwszej kolejności padli ofiarami ukraińskiego ludobójstwa i należałoby chociaż w ten sposób utrwalić ich w naszej pamięci. Może zachowały się w przekazach rodzinnych świadków ich męczeństwa, np. na świadectwach szkolnych, zdjęciach szkolnych, wspomnieniach lub innych dokumentach. Proszę o informacje na pocztę elektroniczną Kresowego Serwisu Informacyjnego, portalu www.wolyn.org lub moją osobistą: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. . Za każdą informację będę bardzo wdzięczny. Pod każdą miejscowością znajduje się źródło, z którego korzystałem w ustaleniu miejscowości oraz daty mordu.

      1. Wieś Mieczyszczów powiat Brzeżany: NN, nauczycielka; została zamordowana przez Ukraińców 18 września 1939 roku. (Lucyna Kulińska: „Preludium zbrodni. Nacjonalizm ukraiński na Brzeżańszczyźnie w latach 1922-1941.”, w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2012).

 2.W okolicy miasta wojewódzkiego Stanisławów: NN, nauczycielka; została zamordowana we wrześniu1939 roku we wsi. Włodzimierz Bogucki, urodzony w 1928 w Stanisławowie. Odznaczony Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej (2000), Krzyżem Sybiru (2002), Medalem Pro Memoria (2004), Krzyżem Semper Fidelis (2005), opowiada: „Ataki rozpoczęły się 1 września 1939 roku, a po 17 września Ukraińcy rozbrajali polskich żołnierzy wracających do miejsc rozlokowania swoich jednostek. Bardzo często kończyło się to zabójstwami. We wsi pod Stanisławowem ukraińska bojówka zamordowała wówczas polską nauczycielkę.” (Dariusz Chajewski: Wasze Kresy: Nie potrafimy zapomnieć rzezi wołyńskiej; 9 lipca 2013; w: http://www.gazetalubuska.pl/reportaz/art/7968464,wasze-kresy-nie-potrafimy-zapomniec-rzezi-wolynskiej,id,t.html ).

 3.Wieś Trościaniec powiat Brzeżany: NN, miejscowy nauczyciel, został zamordowany przez Ukraińców w nocy z 18 na 19 września 1939 roku we wsi Trościaniec. ( Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 130). Oraz: 18.09.39 r. zamordowano 17 Polaków, w tym nauczyciela”. (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003).

4.Wieś Ihrowica powiat Tarnopol: NN, młody polski nauczyciel; został zabity przez Ukraińca Mikołaja Mulikiewicza ok. 20 – 25 września 1939 roku. (Józef Jaroszewski; w: Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004, s. 835).

Czytaj więcej...

Woronucha wieś na Wołyniu

       Pamięci Kazimierza Żukowskiego

  Ucieczka

W marcu 1942 roku zostaję wywieziony do obozu pracy w Równem. Jestem z kolegą Adolfem Brisiło, spotykam tam również koleżankę szkolną Halinę Daczkowską z Janówki.

Po sześciu tygodniach ładują nas do transportu. Zanim pociąg ruszył w głąb Niemiec zdecydowałem się uciekać, mimo ostrzeżenia „stój!” i strzałów. Za mną biegła jakaś dziewczyna, która widocznie też nie miała ochoty na tamtą wycieczkę. Pogubiliśmy się gdzieś w płotkach między domami, nie miałem więc szczęścia nawiązać z nią rozmowy. Po dziesięciu minutach byłem w dzielnicy Grabnik, gdzie mieszkała moja ciotka Renia. Musiałem ją tęgo przestraszyć, gdy wpadłem zdyszany, bo patrzyła na mnie jak na kogoś z innego świat. Po kwadransie opuszczałem przedmieścia Równego mając w ręku węzełek z żywnością na drogę. Kiedy znalazłem się parę kilometrów za miastem, usiadłem w przydrożnym rowie, aby się odprężyć i posilić czymś z zawiniątka, które dała mi ciotka. U niej nie mogłem przecież pozwolić sobie na posiłek. Trzeba było uciekać z tego miasta czym prędzej.

Przede mną była dość daleka droga - sześćdziesiąt kilometrów do Woronuchy. Ale mając osiemnaście lat, ciesząc się doskonałym zdrowiem i kondycją, nie było to dla mnie nic wielkiego. Zahartowało mnie również codzienne pokonywanie przez kilka lat szesnastokilometrowego odcinka drogi z domu do szkoły w Ludwipolu i z powrotem. Miałem zatem przed sobą jedynie niebezpieczną drogę. Należało przejść przez wsie i osady ukraińskie, gdzie sposobiono się do rozprawy z Polakami. Były to: Białe Krynice, Antopol, Horodyszcze, Poligon, Tuczyn, Lewanówka, Pustomyty, Woronów, Haczan, Lipniki (skąd pochodzi kosmonauta Hermaszewski), dalej Niewirków, Szczekiczyn, Suchy Róg i... Woronucha. Po krótkim odpoczynku i posiłku wyruszyłem w dalszą drogę. Zawiniątko z pozostałym prowiantem porzuciłem, by nie zwracać nim na siebie, jak na obcego wędrowca, uwagi.

Dzień był słoneczny, ciepły. Pachniała młoda zieleń. Byłem dobrej myśli i pewien siebie. Szybki w nogach, umiałem też dobrze zdzielić pięścią w razie konieczności. Teren pełen był zagajników i zarośli, a w dali widniał masyw leśny ciągnący się hen, ku oddalonej Słuczy. Poszedłem spokojnie do Lewanówki, kolonii zamieszkałej przez Polaków. Postanowiłem tam chwilę odpocząć, bowiem na otwartej przestrzeni między osadami biegłem dobrym kłusem. Podszedłem do przedostatniej chałupy, stanąłem przed wrotami wypatrując kogoś na podwórku. Nie chciałem wchodzić do mieszkania woląc mieć wokół siebie wolną przestrzeń, a nie cztery ściany. Ukazała się starsza kobieta. Spostrzegła mnie, zaczęła uważnie badać wzrokiem. Milczałem nie wiedząc jakiego lepiej użyć języka, polskiego czy ukraińskiego. Usłyszałem wreszcie pytanie:

- Do kogo ty chłopcze?

Czytaj więcej...

Oni zastali tu bo ich ziemie zostały zabrane Polsce

26 lipca 1944 roku a więc zaledwie kilka dni przed wybuchem powstania przybywa do Kampinosu polskie wojsko dobrze uzbrojone. Przybywa z daleka, z Puszczy Nalibockiej, z województwa nowogródzkiego. Około 900 żołnierzy, 4 szwadrony kawalerii , 3 kompanie piechoty, żandarmeria, kwatermistrzostwo, szpital , konie, broń, amunicja. 
Przybyli do Warszawy pokonując setki kilometrów w terenie zajętym przez Niemców, wśród sowieckich zasadzek, band, rabusiów. Zaprawieni w bojach z 2. wrogami, pod dowództwem porucznika Adolfa Pilcha przeszli przez pierścień modliński i most w Nowym Dworze. 
Dzisiaj w Dziekanowie Polskim spotykam tych, którzy ocaleli i przyjechali opowiedzieć jak było. Oni zastali tu bo ich ziemie zostały zabrane Polsce, a ich rodziny wymordowane. Przeszło pół wieku o żołnierzach spod kresowych stanic nie wolno było mówićAlina Czerniakowska opowiada historię Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego w jednym ze swoich doskonałych filmów, które powinny być lekturą obowiązkową w szkołach, mediach i urzędach. 
  Wczesnym rankiem 15 sierpnia wojsko wyruszyło do Lasek. Za piechotą jechał sznur furmanek konwojowanych przez oddziały kawalerii. Wszyscy byli obładowani bronią, amunicją i żywnością. Po południu oddziały osiągnęły Sieraków. Partyzanci spod Iwieńca, Derewna, Stołpców, Radoszkowic czy Rakowa, z nadgranicznych rubieży polskich, uradowani byli, że idą walczyć o stolicę swej ojczyzny – pisał we wspomnieniach Adolf Pilch „Dolina” o wsparciu powstańców na Starym Mieście przez oddziały leśne poprzez atak na Gdański Dworzec. 
 „Wspomnienia „Partyzanci trzech puszcz” zostały napisane przez jednego z 316 legendarnych cichociemnych, zrzuconych do kraju, który mógłby swoim wojennym życiorysem obdzielić kilka postaci; oficera Armii Krajowej zaliczającego się do grona najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich ostatniej wojny - przez dziesięciolecia skazanego przez komunistów na zapomnienie, dosłownie wymazanego z historii; dowódcy, którego oddziały przeszły szlak bojowy wiodący spod starej granicy, z Puszczy Nalibockiej, poprzez Puszczę Kampinoską w lasy Kielecczyzny, walcząc z wrogami wolności naszego kraju - Niemcami i Sowietami - staczając przy tym ponad 200 walk i potyczek(…) Wreszcie wielkiego patriotę, którego udziałem stała się emigracja polityczna i który wygnany z ojczyzny mógł odwiedzić ją dopiero pięćdziesiąt pięć lat po wojnie, a życie zakończył na obcej ziemi” – napisał we wstępie dr Kazimierz Krajewski.
Podczas uroczystości, które dzisiaj odbyły się w  Warszawie przy pomniku żołnierzy AK (inskrypcja o polskich żołnierzach  ze Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego została dopisana dopiero w 2001 roku !) poległych w walkach o Dworzec Gdański padły nazwiska i wiek kilkunastu spośród 400 poległych w dniach 21-22 sierpnia 1944 r

Czytaj więcej...

Wstrząsająca książka Krystyny Lemanowicz „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści

Właśnie pod takim tytułem, jak p/w ukazała się w sierpniu 2018 r. recenzja Zuzanny Przeworskiej (http://www.wydawnictwomediazet.pl/?p=1514&fbclid=IwAR0JPG3GS69yqPXuqlmdZKLp-iuYImp6QJZTZbI9Z8CpY-cy7Ya-5k55b8o ) poświecona książce która umknęła  zapewne nie tylko mojej uwadze, a bardzo cennej w 75 rocznicę "Rzezi Wołynia". Niestety nie było głośno o tej pozycji, chociaż powinno. Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska pisze, że : "Licząca aż 1226 stron! – książka Krystyny Lemanowicz „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści” to rzecz o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów na Polakach w czasie II wojny światowej”. Dzieło obejmuje kilkadziesiąt sfabularyzowanych opowieści o tej tragedii. Książka została wydana z okazji 75 rocznicy Rzezi Wołyńskiej, przypadającej 11 lipca. „Książka jest hołdem dla poległych i zakatowanych Polaków. Oparta jest na wiarygodnych źródłach na podstawie relacji żyjących świadków pamiętających terror okupacji rosyjskiej, okupacji niemieckiej i działających band OUN – UPA. Wśród tych relacji są także wspomnienia moich już śp. Bliskich – rodziców, Babci…” – pisze we wstępie do książki Krystyna Lemanowicz. – Przedstawiam w niej bezmiar cierpień ludzkich, poniżania i upodlenia człowieka przez  człowieka. Ukazuję też męstwo i odwagę tych umęczonych ludzi, którzy przeciwstawiali się złu w obronie swoich bliskich i ukochanej Ojczyzny. Setki tysięcy niewinnych Polaków zginęło. To cisi bohaterowie walki o Polskę, polską ziemię, polskie domy, polską tożsamość i prawdę”. Historie opowiedziane przez świadków wydarzeń – nie tylko Polaków, ale i Ukraińców –  są wstrząsające. Autorka je literacko sfabularyzowała, dzięki czemu stały się bardzo obrazowe, pełne ekspresji – porażają ogromem nieszczęść, okrucieństwa, wyciskają łzy. Są wyjątkowym świadectwem pamięci. Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "Tę książkę powinno się przeczytać, bo jest częścią martyrologii narodu polskiego. Niewątpliwie wzbogaca ona wiedzę o przemilczanych przez dziesięciolecia kartach historii o rzezi wołyńskiej".  Wydawca informuje nas również, że  :" Przedmowę do książki napisała Ewa Siemaszko – znana autorka książek o zbrodniach popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu podczas II wojny światowej."  Poniżej prezentujemy za wydawcą słowa  w/w przedmowy ; " Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej najpierw Wołynia, potem Małopolski Wschodniej w latach 1939-1946, pozostawiło w sercach i umysłach Polaków – byłych mieszkańców zdepolonizowanych ziem II Rzeczypospolitej Polskiej, a zwłaszcza tych, którym los oszczędził śmierci – głębokie ślady w psychice. Trauma i lęk przed nacjonalistami ukraińskimi były nie do pokonania, mimo upływu czasu.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp3.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud3.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 2068 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
9778404