CO STAŁO SIĘ Z UKRAIŃSKĄ POWSTAŃCZA ARMIĄ?

 Po klęsce Niemców pod Stalingradem, armia niemiecka rozpoczęła odwrót. Przed przesuwającym się frontem wschodnim, uciekali Niemcy, a wraz z nimi Ukraińcy. Uciekali ci, którzy byli w policji niemieckiej, w SS Galizien, a również bandy Ukraińskiej Powstańczej Armii, które miały na sumieniu ludobójstwo popełnione na ludności polskiej, udział w likwidacji Żydów, również walki z partyzantką sowiecką. Nie zamierzam wysilać się nad ustaleniem liczby Ukraińców służących w policji niemieckiej, w SS Galizien, ani we wszystkich sotniach Ukraińskiej Powstańczej Armii, nie jestem też pewna, czy oni sami dokonali takich wyliczeń. Chcę tylko podkreślić, że wszyscy ci zbrodniarze bali się Stalina i uciekali razem z Niemcami przed frontem wschodnim. Tylko nieznaczna część banderowców zaszyła się w Bieszczadach i na innych wschodnich terenach Polski, skąd dopiero operacja "Wisła" w 1947 r. ich wypędziła. W książce napisanej przez ukraińskiego generała Pawło Szandruka "Broń Odwagi", wydanej w Nowym Jorku w 1959 r. podano, że według statystyki niemieckiej 222.000 ludzi (Ukraińców) było w wojsku niemieckim, natomiast w Encyklopedii Powszechnej z 2003 r. wydanej w Krakowie (Wydawnictwo Ryszarda Kluczyńskiego) podano, że 40 tysięczna UPA "walczyła" na Kresach Wschodnich. W tym czasie, kiedy front wschodni zbliżał się do Berlina, gdy było już jasne, że klęska trzeciej Rzeszy jest nieunikniona, w Berlinie zjawia się Pawło Szandruk. W grudniu 1944 r. na prośbę prezydenta Ukraińskiej Republiki Ludowej na emigracji Andrija Liwićkiego, bierze udział w rozmowach z generałem Ernestem Kostringiem, po których to rozmowach zgodził się zostać przewodniczącym Ukraińskiego Komitetu Narodowego i Ukraińskiej Armii Narodowej. Armia Narodowa miała służyć tylko jednemu celowi. Wydobyciu z różnych jednostek wojskowych i obozów pracy przymusowej jak największej ilości Ukraińców i przekazanie ich Aliantom. Pawło Szandruk, to Ukrainiec urodzony w 1889 r. na Wołyniu we wsi Borsuki. Studiował filologię jeszcze w Rosji carskiej, ukończył również Aliksandryjską Szkołę Wojskową w Moskwie. Brał udział w pierwszej wojnie światowej, początkowo w armii rosyjskiej, a po utworzeniu Ukraińskiej Republiki Ludowej, walczył z bolszewikami. Po zawarciu tzw. Umowy Warszawskiej brygada P.Szandruka atakowała i zdobyła Kijów.

Czytaj więcej...

Mord w kościele w Chrynowie

  Ze Smołowa, Kałusów i Oktawina- ludzie chodzili na sume do Chrynowa. Nie było to łatwe na Pierwiośniu, późną Jesienią i srogą Zimą. Lato było rajem do tej drogi. Z Kałusów szło się przez chlebne pola, łężki i prawie cały czas półtraktem. Drogi dobre, zwykle ponaprawiane przez dziedziców na majowy odpust tak prędko się nie rozsuwali. Wszystkie jamy i koleiny zasypiane piaskiem i jak(jakaś) straszna burza lub gradobicie nierozmyło- jechało i szło się bezpiecznie. Po drodze chutory, smolarnia i polna kuźnia. Dziedzic dbał o nią, od sianokosów do samych przymrozków- pola tętnili życiem. Ileż to ludzi, dzieci, koni, bydła przetoczyło się tymi drogami przez lato? Nie do zliczenia. Wołyń w tym kątku był ludny. Do Włodzimierz i Uściługa, było zupełnie nie daleko. W XIX wieku ludzie nauczyli się czerpać korzyści z miast, świadcząc różne usługi i sprzedając płody ziemi, lasów i łąk a także drób i nabiał. Nikt tego nie przejadł ani nie przepił a gromadzenie w nieskończoność solonych serów, sała, starych kogutków i kaczorów- było niepotrzebne. Wieś stawała się nowożytna, biorąc przykład z dworów, gdzie gospodarka rolna i ogrodowa po ostatniej wojnie poszła w góre. Ludzie wędrowali po folwarkach za pracą, widzieli wszystkie nowinki z Polski i świata i sami urządzali życie po nowemu. Wołyńska wieś pobogaciła. Z tym wiązały się nowe wasągi, powozy, droższe konie zaprzęgi- było się czym pokazać na jarmark i do kościoła. Szczególnie latem dziewczęta i kobiety stroiły się i rzadkością byli już dawne stroje ludowe ubierano je tylko na odpusty, procesje, honorowe święta narodowe- przyjazd biskupa, dożynki czy imieniny dziedzica. Od maja mniej podróżowano końmi do kościoła. Konie sprawcowane w polu- kiedyś musiały odpocząć. Dobrym dniem wypoczynku była niedziela. Te kilka kilometrów drogi przez chutory, wieś i pola z Kałusowa do Chrynowa, szczególnie młodym, nie stanowili żadnej przeszkody. Wręcz przyjemnie było pospacerować sobie z młodymi, porozmawiać, pochwalić się nowym ubraniem czy trzewikami. Nawet starsze kobiety w swoim towarzystwie lubieli pokonywać te droge z ochotą. Dzieci nie można było odpędzić od siebie. Dzieci na Wołyniu ochoczo zabierali do kościoła.

   Smołów- katolicka wieś przynależąca do kościoła w Chrynowie miał drogę najatrakcyjniejszą. Szło się przeważnie brzegami lasu, leśnymi druszkami, duktami, przesiekami prowadzącymi do polnych niwek- gdzie po drodze byli małe ukraińskie chutory. Ludzie byli zżyci ze sobą a Ukraińcy nie chodzili tak licznie do cerkwi jak katolicy. Szczególnie mężczyźni, chodzili od wielkiego dzwonu.

Czytaj więcej...

"Bulbowcy i Rydy", koszmary z pamięci Wołynian

"Rudy" i "bulbowcy", te dwa wyrazy utkwiły w mojej pamięci od dziecka. Wszystkie rodzinne wspomnienia z Wołynia związane były z tymi kluczowymi słowami. Jako dziecko byłem przekonany, że "Rudy" to przezwisko herszta bandy "bulbowców"  (czyli bandytów ukraińskich, w rozumieniu pospolitych przestępców) odpowiedzialnych za całe zło jakie spotkało Polaków na Wołyniu. Jak się znacznie później ( w latach 60-tych) okazało moje przekonanie nie wiele odbiegało od prawdy, chociaż nadal zasób mojej wiedzy był ograniczony. Owszem od świadków minionego czasu dowiedziałem się skąd pochodziło określenie "bulbowcy". Wyjaśniono mi, że te pierwsze  ukraińskie  bandy stworzył "Taras Bulba" ( Taras Boroweć), a na terenie powiatu kowelskiego to właśnie "Rudy" nimi dowodził. Określenie "bulbowcy"  słyszałem,  znajdowałem i znajduję w relacjach bardzo wielu mieszkańców Wołynia. Dla przykładu: " Bulbowcy, jak dzikie bestie, krzyczeli "Lachajte lachy chutko" (szybko kładźcie się Polacy)….. Leżąc w tych bruzdach byliśmy widoczni dla bulbowców na koniach. ... Zaczęli się chować, a bulbowcy wciąż chodzili po wsi……... Wspominał:  Aleksander Pradun -   Wieś Ostrówki (http://www.nawolyniu.pl/wspomnienia/13lat.htm. ) Cała rodzina Brocików wymordowana przez bulbowców……. Ukraińcy powiedzieli, że  jak jesteście Polakami to uciekajcie stąd bo tu pełno jest bulbowców i was wyrżną...... Mieczysław Kobyłecki z kolonii Borówka gmina Derażne powiat Kostopol (http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/kobylecki_mieczyslaw.html)  Nikt jednak z moich rozmówców nie był w stanie nic więcej powiedzieć na temat samego "Rudego". W szkole podstawowej, niestety żaden nauczyciel nigdy nie wspominał ani o "bulbowcach' ani o "Rudym". Dopiero w średniej  dowiedziałem się  o UPA ( Ukraińskiej Powstańczej Armii) działającej w Bieszczadach, przy okazji śmierci generała Świerczewskiego , ale nadal nie orientowałem się w związkach z oddziałami "bulbowców" na Wołyniu. Tego tematu nie było w programie nauczania. Nie mniej dowiedziałem się, że pomysłodawcą  UPA  był właśnie "Taras Bulba"( Taras Boroweć) . Pierwsze wspomnienia bliskich o wydarzeniach na Wołyniu spisałem w latach sześćdziesiątych, odnotowując fakt istnienia oddziałów "bulbowców" (będąc nieświadomym, że to banderowcy z OUN-B) i ich lokalnego wodza "Rudego". Notatki te odłożyłem na wiele lat, bo nie było klimatu ani możliwości na poszerzenie wiedzy. Powróciłem do sprawy dopiero w dobie internetu i budzącej się świadomości Kresowian, po 1990 roku.

Czytaj więcej...

Ukraińscy zbrodniarze w Polsce

Od lutego 1944 roku delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego działające na Kresach raportowały o masowym zaopatrywaniu się nacjonalistów ukraińskich w polskie dokumenty. Tysiące polskich kenkart zostało wykradzionych ze starostw i urzędów gminnych i fałszywie wystawianych przez urzędników ukraińskich. Kilka tysięcy dokumentów osobistych zostało zrabowanych przez Ukraińców po wymordowaniu ich polskich właścicieli. Trudno jest oszacować, ale zapewne kilka tysięcy zbrodniarzy ukraińskich posługując się tymi dokumentami osiedliło się na obecnym terenie Polski oraz uciekło na Zachód. „Z różnych źródeł docierają wciąż informacje, że Ukraińcy z Małopolski Wschodniej różnymi sposobami starają się zaopatrzyć w polskie „Kenkarty” i w ten sposób zabezpieczyć się na wypadek konieczności ucieczki do centrum Polski.   („Raport D.O. z 18 II 1944r.”, s. 66). „Dochodzą nas z wiarygodnych źródeł wiadomości, że liczni osobnicy narodowości ukraińskiej, zaopatrzywszy się wprzód nielegalną drogą w dokumenty, wskazujące ich rzekomą przynależność do narodowości polskiej, wyjeżdżają z terenu dystryktu Galicja na teren innych dystryktów i tam, legitymując się tymi papierami nachodzą Polskie Komitety Opiekuńcze gdzie otrzymują często pomoc materialną i moralną. Zważywszy, że osobnicy tacy rekrutują się przeważnie z kół, których przeciwpolskie nastawienie jest notoryczne, uważamy za konieczne, aby Polskie Komitety Opiekuńcze i Delegatury na terenie pozostałych czterech dystryktów Gen. Gubernatorstwa zwracały jak najbaczniejszą uwagę na rzekomych uchodźców-Polaków, którym udzielają pomocy i żądały od nich tylko takich dokumentów legitymacyjnych jak metryki, zaświadczenia urzędów gminnych, a nawet Kennkarty, lecz specjalnych, w najświeższą datę zaopatrzonych, zaświadczeń Polskich Komitetów Op[iekuńczych] lub Delegatur istniejących na terenie dystryktu Galicja, z których dani “uchodźcy” pochodzą.” (1944, 17 marca – Pismo PolKO w Drohobyczu do RGO w Krakowie w sprawie posługiwania się przez osoby narodowości ukraińskiej nielegalnie zdobytymi dokumentami polskimi w celu wyłudzenia pomocy od polskich organizacji pomocowych; w: B. Ossol. 1621/1, s. 137). „W kałuskim okręgu od 2 miesięcy masowe mordy Polaków przez Ukraińców. Bezkarnie włóczą się i jeżdżą w dzień i w nocy grupami (10- 20 sań i fur) po 50-100 ludzi i więcej i napadają po wsiach i po drogach na Polaków, których uprowadzają bądź też mordują na miejscu. W oczach rodziców dzieci rozrywają lub chwytają za nogi rozbijają głowy. Ostatnio obstawiają wieś, podpalają, do uciekających strzelają, a nawet wrzucają żywcem do ognia.

Czytaj więcej...

GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp4.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud9.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 659 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
9844658